|
1 |
|
Na starych fotografiach,
zebranych w tym albumie, utrwalone zostały obrazy sandomierskich
godzin, które minęły sto dwadzieścia, sto, osiemdziesiąt lat temu.
Może na którejś z nich została uchwycona także godzina odległej
niedzieli — 2 września 1888 roku? Tamtego dnia z Chobrzan
“«jagiellońską» drogą na Goryczany, Samborzec, Złotą” przybył do
Sandomierza młody Stefan Żeromski. Po raz pierwszy zobaczył to
stare, piękne miasto: “gniazdo przylepione do brzegu Wisły”. I choć
wtedy zwiedzał Sandomierz “po szlachecku - poczynając od
«puławskiego» piwa”, to przecież, przemierzając jego ulice, zauważył
“wszystko, tę klasyczną ziemię, z której za wyciśnięciem
płynęłaby krew” (Dzienniki, t. III,1888–1891, Warszawa 1956,
s. 193). |
| Fotografie
Sandomierza z lat ok.1880–1914 odsłaniają oblicze tego
“gniazda” uplecionego na podłożu zielonych, nadwiślańskich
wzgórz, obramowanych linią starorzecza... Jednego z
najważniejszych miejsc naszej Ojczyzny, które tak wielkie
wrażenie zrobiło na młodym Żeromskim, ujawniając przed nim
swoje duchowe wartości, dawne dramaty, “klasyczne” piękno
starych murów — świadków polskiej historii. |
| Stefan
Żeromski nie był przecież pierwszym, nie był też ostatnim,
którym zawładnął Sandomierz. Ileż było tych świadectw:
zapisanych, namalowanych, wypowiedzianych — co próbowały
wyrazić urodę tego zakątka polskiej ziemi, odsłonić wartość
jego historii, utrwalić pamięć ludzi, co na sandomierskich
wzgórzach zostawili ślady swego życia, pracy, myśli, talentu,
świętości! ... Pytano nieraz dlaczego to miasto tak ku sobie
ludzi przyciąga i wiąże? Może dzieje się tak ponieważ “utaiła
się (...) w tym mieście, jakaś przedziwna siła, której źródło
tkwi w chrześcijańskiej tradycji”. To słowa Ojca Świętego Jana
Pawła II, które dotykają szczególnego, powiedzieć można —
mistycznego wymiaru sandomierskiej historii. |
| Wypowiedział
je Papież w nadzwyczajnej chwili. W Sandomierzu, 12 czerwca
1999 r., wobec półmilionowej rzeszy pielgrzymów, która tego
dnia zgromadziła się na nadwiślańskich błoniach, aby powitać
najdostojniejszego Gościa w tysiącletnich dziejach miasta.
“Przedziwna siła” utajona pośród nadwiślańskich wzgórz,
porośniętych morelowymi sadami, pośród pomników przeszłości —
świadków wspólnej drogi narodu i Kościoła. |
| Z
wielu starych fotografii tego albumu, jeżeli się im dobrze
przyjrzeć, emanuje również ta przedziwna siła”. Jasne wnętrze
sandomierskiej Katedry, kościół Świętego Jakuba Apostoła,
przysłonięty odwiecznymi lipami, widok od strony Gór
Pieprzowych — sandomierskie “gniazdo” wystrzelające ku niebu
kościelnymi wieżami, zakole Wisły, nadrzeczna równina... |
| Patrząc
na te dawne fotografie doświadczamy poczucia ciągłości
sandomierskiej, lokalnej historii. Zauważamy na nich, co i
raz, to, co nam dobrze znane: charakterystyczne elementy
sandomierskiej ikonosfery: świątynie, gmachy, domy, wzniesione
jeszcze w tamtej, dawnej, królewskiej, przedrozbiorowej
Polsce, w czasie “złotego” wieku Sandomierza, jego
gospodarczej , kulturalnej, politycznej świetności. To nic, że
zmienił się sztafaż sandomierskich ulic, szczegóły otoczenia,
że rozrosły się wspaniale drzewa, choćby te przy Katedrze...
Dziejowe pomniki Sandomierza trwają w pejzażu miasta —
świadkowie tych dawnych, odeszłych w wieczność, godzin
sandomierskiej historii. (Blasku dawnym murom przydały liczne
renowacje, szczególnie intensywne prowadzone w ostatnich
latach.) |
| |
|
|
|
|
|